sobota, 21 maja 2016

Moja wielka francuska przygoda part 1

Paryż - miasto mody, miłości oraz artystów.Odkąd pamiętam był jednym z moich większych podróżniczych marzeń. I choć trochę przypominał mi inne europejskie stolice, to zawsze uważałam, że ma w sobie pewien rodzaj magii. Dużo zieleni, uliczki z pięknymi kamienicami, mnóstwo uroczych kawiarenek i oczywiście centralny punkt miasta - "Żelazna dama", czyli 324-metrowa wieża Eiffla nadają mu niesamowity klimat. Wiedziałam, że kiedyś odwiedzę Paryż i zobaczę to wszystko na własna oczy. I stało się. Pewnego dnia dość spontanicznie zarezerwowałam bilety, a kilka miesięcy później - 14 maja 2016 r. poleciałam spełnić marzenie.

wtorek, 10 maja 2016

Mam dobre życie

"Wszyscy marzymy o jakichś bajkowych różanych ogrodach gdzieś za horyzontem zamiast po prostu cieszyć się różami, które zakwitły właśnie pod naszym oknem."


Dale Carnegie


Przeczytałam ostatnio ten właśnie cytat (pochodzi on z książki Jak przestać się martwić i zacząć żyć) i stwierdziłam, że idealnie wpasowuje się on w nasze życie. I tak oto narodził się pomysł napisania tekstu.


piątek, 6 maja 2016

Omlet jabłkowo-kakaowy, czyli najlepszy omlet ever

Mam dla was kolejny post śniadaniowy. Postanowiłam, że od czasu do czasu będę wrzucać tu jakieś przepisy. Różne omlety i owsianki, opcjonalnie jaglanki to moje ulubione śniadania. Dziś padło na omleta, który jest ostatnio moim numerem jeden - łatwy i szybki w przygotowaniu omlet jabłkowo-kakaowy.


Składniki:
  • 2 jajka
  • 2 łyżki mąki pełnoziarnistej
  • połowa jabłka startego na grubych oczkach
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka kakao
  • pół łyżeczki cynamonu


Przygotowanie:
  • Jajka ubijamy, następnie dodajemy pozostałe składniki i delikatnie mieszamy puszystą masę. Całość wylewamy na rozgrzaną patelnię z niewielką ilością oleju (u mnie najczęściej kokosowego). Smażymy na małym ogniu około 2/3 minuty z każdej strony. Na koniec dodajemy ulubione dodatki i cieszymy się pysznym śniadankiem.

Smacznego!!!

środa, 4 maja 2016

Dlaczego ludzie odchodzą?

Różni ludzie pojawiają się w naszym życiu i z niego znikają. Taka jest naturalna kolej rzeczy. I nie chodzi tu wcale o to, że umierają. Po prostu czas weryfikuje wszystkie nasze znajomości, a koniec końców tylko nielicznym udaje się przetrwać...

Gdy byliśmy mali, to całą bandą bawiliśmy się na podwórku od rana do późnego wieczora. Do tej pory pamiętam wygłupy na rdzewiejących drabinkach i naszą słynną zabawę w Aniołka i Diabełka. Każdy, kto wyszedł na dwór, dołączał do wspólnej zabawy i tyle. Jednak wraz z upływem lat to się zmieniło. Ludzie zaczęli rozchodzić się w różne strony. Poszli do różnych szkół. Rozwijali różne pasje. Nie było już jednej wielkiej ekipy, tylko kilka mniejszych grupek, które z biegiem czasu jeszcze bardziej się zmniejszały. Po tamtej bandzie pozostała jedynie garstka wspomnień i ciche cześć wypowiadane za każdym razem, kiedy się gdzieś mijamy.