sobota, 30 kwietnia 2016

O tym, jak nas w tej Polsce dymają...

Nigdy za szczególnie nie interesowałam się polityką. Przyswajałam jedynie niezbędne minimum. Z wiekiem trochę to się zmieniło. Więcej słucham, więcej czytam, więcej do mnie dociera i bardziej się denerwuję. Na politykę ludzie zawsze narzekali i bankowo ciągle będą. Bez względu na to, kto akurat jest u władzy. Jak to się mówi: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Wszystkim wydaje się, że gdzie indziej jest inaczej i z pewnością lepiej. No ale jak słyszę, co się w tym kraju ostatnio wyrabia, to serio kurwicy dostaję. Okej, każdy ma swoje poglądy i inne podejście do niektórych spraw i w to się zagłębiać akurat teraz nie zamierzam. Chcę tylko powiedzieć, że przykro mi jest patrzeć, jak nas w tej Polsce na każdym kroku dymają...

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

To jest twoje życie!

Zdarzyło ci się kiedyś podjąć jakąś decyzję tylko i wyłącznie pod wpływem opinii innego człowieka? Z pewnością odpowiedziałeś/aś na to pytanie twierdząco. W takim razie musisz raz na zawsze wbić sobie do główki, że nie warto, bo NIKT NIE PRZEŻYJE ZA CIEBIE ŻYCIA. Każdy ma już do przeżycia swoje.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Dlaczego taka ładna dziewczyna nie ma chłopaka?

Dziewczyna, która ma przyjemną dla oczu urodę, spoko mózg i ciekawą pasję, ale nie ma chłopaka, z pewnością chociaż raz usłyszała to pytanie. Tak jakby miłość była obowiązkowa, a kobieta bez faceta wybrakowana. Chyba że jest lesbijką. W takiej sytuacji brak mężczyzny uzasadniony jest solidnym argumentem.

sobota, 16 kwietnia 2016

Miłość na niby

"Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, kochać się każdej nocy i każdej nocy mieć orgazm, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje."


~ Paulo Coelho


niedziela, 10 kwietnia 2016

Wszyscy jesteśmy uzależnieni

Budzisz się rano i odruchowo sięgasz po telefon, który rzecz jasna leży tuż obok łóżka, albo nawet z tobą sypia. Zaspanymi oczami lukasz na powiadomienia. Sprawdzasz co nowego pojawiło się na Facebooku, Twitterze, Instagramie i Snapchacie. Anka właśnie zjadła na śniadanie omleta z bananem i masłem orzechowym, a Zuza owsiankę z malinami. Dziesięć, w porywach piętnaście minut później gramolisz się z łóżka, by też coś wszamać. Padło na jajecznicę. Gdy znajduje się już na talerzu idealnie dopieszczona, oczywiście robisz Snapa. Kolejne powiadomienie - o Gosia też je śniadanie! Jeszcze tylko fotka na Insta i można wcinać. Kwadrans później zabierasz się wreszcie za konsumpcje zimnawej już trochę potrawy, oglądając przy tym filmiki na YouTube. Wszystkie dalsze czynności również wykonujesz z telefonem w ręku. Nie musisz nawet spojrzeć na termometr za oknem, żeby dowiedzieć się, że na dworze piździ i lepiej nie wychodzić z domu bez kurtki, bo Kasia właśnie napisała o tym na Fejsie. 

Znasz to? Ja też!

piątek, 8 kwietnia 2016

Niedorozwitki życiowe

Mam czasem wrażenie, że im więcej ludzi się kształci, tym więcej idiotów chodzi po świecie.

Takie mamy czasy, że na studia może iść praktycznie każdy. Wystarczy uciułać te 30 % na maturze i załatwione.Oczywiście wciąż są kierunki, na które nie da się dostać bez sumiennej pracy i zaangażowania, jak chociażby medycyna, farmacja czy prawo. Ale zdecydowana większość wymaga jedynie tego, żeby maturę zdać. Nie mówiąc już o uczelniach prywatnych. Zresztą do dyspozycji jest teraz multum kierunków. Każdego roku powstają nowe i coraz bardziej abstrakcyjne: nowoczesne metody prowadzenia stada bydła mlecznego, pies w społeczeństwie, psychologia transportu, zarządzanie parafią... Serio? Ja się pytam, kto i po co to studiuje? Bo chyba jedyną płynącą z nich korzyścią jest dająca znaczne przywileje legitymacja studencka. No i może jeszcze desperackie przedłużenie dzieciństwa o trzy do pięciu lat. Przechodząc do sedna - zdobycie tego wyższego wykształcenie nie jest już takim wielkim wyczynem jak jeszcze kilkanaście lat temu, a co za tym idzie papier otrzymują takie totalnie nieogarnięte życiowo ciołki. 

czwartek, 7 kwietnia 2016

Co zjesz na śniadanie?

Wszyscy wiemy, że śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Niestety gorzej jest już z zastosowaniem tej wiedzy w praktyce. Większość ludzi nie lubi jeść zaraz po przebudzeniu, albo twierdzi, że zwyczajnie nie ma na to czasu. Ewentualnie śniadanie zastępuje kubkiem mocnej kawy. Niestety niejedzenie śniadania ma negatywny wpływ na funkcjonowanie organizmu. Ludzie borykający się z nadwagą bardzo często przyznają się, że śniadań w ogóle nie jedzą, ale za to mają tendencję do objadania się wieczorami. Dlatego warto jeść śniadanie. Oczywiście ważne jest też, żeby było ono wartościowe, a nie śmieciowe. Powinno zawierać głównie węglowodany złożone i białka, a jedynie w niewielkim stopniu tłuszcze. Węglowodany złożone ulegają rozkładowi do glukozy znacznie wolniej, niż węglowodany proste, dzięki czemu  łagodnie podnoszą poziom cukru we krwi i dostarczają energii na dłużej. 

środa, 6 kwietnia 2016

"Wszys­cy uk­ry­wamy, że jed­nym z głównych mo­torów nasze­go życia są pieniądze"

Czasy, w których dane nam jest żyć zdecydowanie opierają się na kulcie pieniądza. Ale, gdy mówisz o tym wprost, to automatycznie spada na ciebie potężna lawina hejtu. Bo przecież pieniądze szczęścia nie dają... Czyżby?

Powiedz o tym staruszce, której emerytura nie wystarcza na wykupienie z apteki wszystkich koniecznych jej do życia leków. Rodzicom, którzy nie mają pieniędzy na wyżywienie swoich dzieci i głodnym maluchom muszą powiedzieć: "Przykro nam, ale nie mamy już nic do jedzenia". Niepełnosprawnemu, który za pośrednictwem jakiejś fundacji musi prosić o kasę na wózek, który jest mu niezbędny do codziennego funkcjonowania. 

Nadal uważasz, że pieniądze są w naszym życiu takie nieważne?



Ludzie na co dzień borykają się z różnymi problemami i nie wszystkie da się rozwiązać za pomocą pieniędzy, nawet bardzo dużej ilości pieniędzy. Niestety większość jednak tak. Nie chodzi oczywiście o to, żeby minimum raz w tygodniu jeść sushi za dwie stówy w centrum Warszawy i regularnie wymieniać wszelkie sprzęty firmy "jabłko", tylko o to, żeby godnie żyć. 

niedziela, 3 kwietnia 2016

Jak polubić poniedziałki, albo chociaż nie lubić ich trochę mniej

Większość ludzi generalnie łączy tendencja życia od weekendu do weekendu. Byle przeżyć te 5 dni roboczych (w szkole, na uczelnie czy też w pracy), doczekać się piątkowego popołudnia i pójść w melanż ze znajomymi, opcjonalnie klapnąć sobie na kanapie przed TV z piwkiem i wielką paką chipsów. Weekend mija, w poniedziałek rano dzwoni budzik i trzeba przebimbać kolejny tydzień.

I przyznam się, że sama mam czasem taką tendencję. Gdy mój tydzień zapowiada się wyjątkowo ciężko, czekam na weekend od poniedziałkowego poranku. A przetrwać poniedziałek jest zdecydowanie najgorzej, bo po weekendowym lenistwie trzeba nagle wpaść w rytm obowiązków. Najchętniej przykryłabym się wówczas kołdrą i wstała dopiero w piątkowe popołudnie. Ale wstać trzeba w poniedziałek i swoje zrobić też trzeba, więc zamiast przez pół godziny kontemplować w łóżku nad sensem życia, warto od razu podnieść tyłek. Bo marudzenie i narzekanie na Bogu ducha winny poniedziałek w niczym nie pomoże, a jedynie sprawi, że stracimy radość i sens tego, co może się właśnie wydarzyć.

Bo może właśnie w poniedziałek poznasz miłość swojego życia, przyjdzie na świat twoje dziecko, wyjedziesz w podróż marzeń, rozpoczniesz super pracę, która otworzy ci drzwi do wielkiej kariery, albo wydarzy się coś równie fantastycznego.


Także zamiast tracić życie na narzekanie, wstań rano i otwórz oczy na świat. Być może właśnie szykuje się super dzień.

Życzę wszystkim miłego poniedziałku!

Facet (NIE)idealny

Książę, któremu tylko białego rumaka brakuje. Przystojny, wysportowany, dobrze ubrany, pachnący Hugo Boss’em, szarmancki (czy ktoś jeszcze używa tego słowa?) i w dodatku niegłupi. Studiuje i jednocześnie pracuje, a romantyzmu pozazdrościłby mu sam Mickiewicz. Zgadza się ze wszystkim, co powie jego wybranka. Nieustannie prawi komplementy. Gotowy na rękach nosić swoją królewnę. Ktoś z boku powie, że owa królewna jest cholerną szczęściarą. 

A królewnę trafia szlag...


Dlaczego czar księcia szybko pryska i zamiast happy endu jest po prostu end?

Bo książę jest po prostu za miły, a za miłym być nie można. Trzeba czasem kobietę chwycić za włosy i nią porządnie potrząsnąć. Facet nie ma być drugą połówką swojej niuni, tylko odrębną, niezależną całością. Musi mieć swoje zdanie i stanowczo się go trzymać. Owszem liczyć się z poglądami partnerki, ale nie tracąc przy tym swojego „ja”. W przeciwnym razie może od razu wpakować swoje jaja pomiędzy zużyte tampony i resztki kurczaka z wczorajszej kolacji, czyli do kubła na śmieci. Kolejnym błędem, który współczesny książę bardzo często popełnia popełnia jest internetowe narzucanie się. I to do tego stopnia, że biedna księżniczka zaczyna czuć się przytłoczona. Fajnie jest popisać, kiedy temat się klei. Ale jeżeli facet kilka razy dziennie pisze coś w stylu: ”Co tam?”, „Jak tam?”, „Jak leci?” i oczywiście standardowe „Co robisz?” (ale to już kilkanaście!), to w łeb idzie dostać. I oczywiście należy tu zaznaczyć, że gdy nie dostaje odpowiedzi przez dłużej niż pół godziny, ilość wysłanych przez niego wiadomości można spokojnie uznać za wirtualny stalking. W dodatku on sam melduje o każdej wykonanej przez siebie czynności, no może nie każdej, ale większości. Serio dziewczyna będzie w stanie normalnie funkcjonować bez informacji, na której stronie książki jesteś o 14:57 i 16:24. Kobiety lubią o facetów zabiegać, a nie dostawać podanych na tacy. Tak już z nami jest, że doceniamy tylko to, o co sami musimy się postarać, chociaż w minimalnym stopniu. A co z tym romantyzmem? Owszem fajnie, gdy facet kupuje kwiaty bez okazji i zabiera do restauracji. Takich luksusowych, czyli mega drogich, w których na ogromnych talerzach serwują małe porcje dań o nazwach, których nie jest się w stanie wymówić (dobrze to potem wypada na Instagramie!). Ale, gdy wczuwa się tak, że wszystkich romantycznych poetów na głowę biję, a w wiadomościach na fejsie pisze teksty odpowiednie dla listów pisanych do zrozpaczonych żon przez bohaterów wojennych zesłanych na Sybir, to już przegina. Czasy się zmieniają i standardy księżniczek też. Facetowi wolno przeklinać i mówić perwersyjne teksty. Co więcej, kobiety tego właśnie od facetów oczekują. Bo ciepłe kluchy są w porządku, ale tylko gdy chcę się coś na szybko wszamać.

Komentujcie! Jestem strasznie ciekawa, co Wam najbardziej przeszkadza w zachowaniu faceta/kobiety.

Do następnego!