niedziela, 10 kwietnia 2016

Wszyscy jesteśmy uzależnieni

Budzisz się rano i odruchowo sięgasz po telefon, który rzecz jasna leży tuż obok łóżka, albo nawet z tobą sypia. Zaspanymi oczami lukasz na powiadomienia. Sprawdzasz co nowego pojawiło się na Facebooku, Twitterze, Instagramie i Snapchacie. Anka właśnie zjadła na śniadanie omleta z bananem i masłem orzechowym, a Zuza owsiankę z malinami. Dziesięć, w porywach piętnaście minut później gramolisz się z łóżka, by też coś wszamać. Padło na jajecznicę. Gdy znajduje się już na talerzu idealnie dopieszczona, oczywiście robisz Snapa. Kolejne powiadomienie - o Gosia też je śniadanie! Jeszcze tylko fotka na Insta i można wcinać. Kwadrans później zabierasz się wreszcie za konsumpcje zimnawej już trochę potrawy, oglądając przy tym filmiki na YouTube. Wszystkie dalsze czynności również wykonujesz z telefonem w ręku. Nie musisz nawet spojrzeć na termometr za oknem, żeby dowiedzieć się, że na dworze piździ i lepiej nie wychodzić z domu bez kurtki, bo Kasia właśnie napisała o tym na Fejsie. 

Znasz to? Ja też!



Internet mają teraz praktycznie wszyscy i zdecydowana większość korzysta z niego niemal bez przerwy. Ludzie pokazują w Internecie absolutnie wszystko - co właśnie jedzą, jaką książkę aktualnie czytają, jaki film oglądają czy też zakupy, które akurat poczynili. A niewielką liczbą lajków przejmują się bardziej niż zamachami terrorystycznymi. Jesteś w związku - nie zapomnij ustawić odpowiedniego statusu na Fejsie! Oczywiście o zerwaniu Internet też trzeba powiadomić.  Jeśli umrze jakaś młoda osoba, to na jej profilu ludzie masowo umieszczają tak zwane wirtualne znicze. Ciekawe, ile z tych osób raczy pojawić się na pogrzebie, ale to już temat na osobny post. Na imprezach ludzie zamiast rozmawiać gapią się w swoje telefony. Trzeba tylko cyknąć jedną fotkę i dodać na Instagrama z hasztagami: #bestparty #with #mybestfriends, żeby wszyscy mogli zobaczyć. No i jeszcze kilka Snapów. 

Internet stał się najpotężniejszą używką naszych czasów. Jesteśmy online 24/7, a bez Internetu czujemy się wyłączeni z życia. Warto czasem zrobić sobie mały detoks.

Oczywiście Internet wraz z tymi wszystkimi portalami społecznościowymi ma całe mnóstwo zalet. W każdej chwili możemy komunikować się ze znajomymi. Bez problemu da się przekazać jakąś informację wielu osobom jednocześnie. Łatwo możemy poprawić sobie samopoczucie, oglądając zdjęcia obecnej dziewczyny byłego chłopaka i widząc, że znacznie odstaje z urodą. Wystarczy znaleźć ją na Facebooku. A dzięki tym wszystkim instagramowym zdjęciom jedzenia zdobędziemy nowe ciekawe przepisy. Poza tym Internet jest ogromnym źródłem wiedzy, do którego mamy dostęp absolutnie zawsze i bez wychodzenia z domu.

Podsumowując z Internetu, tak jak i z innych używek trzeba korzystać z głową.

3 komentarze:

  1. Takie detoksy od internetu są bardzo przydatne i odświeżające ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba korzystać z internetu ale z głową ;)
    madameeangela.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety taka prawda... :(
    Jak zasiądziemy przed laptopem to nie potrafimy od niego odejść. :P

    http://evelinololove.blogspot.com/2016/04/nowy-obiektyw-nikkor-50mm-18g.html

    OdpowiedzUsuń